Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
">
Podróże

Pierwszy lot samolotem – jak się przygotować?
Czas czytania: 5 minut

Co warto wiedzieć, gdy czeka Cię pierwszy lot samolotem? O czym warto pamiętać na lotnisku i w czasie podróży? 25 przydatnych informacji przed pierwszym lotem!

Ekscytacja, radość, ciekawość czy strach – różne emocje towarzyszą ludziom podczas ich pierwszej podróży w przestworzach. Osobiście należę do tej ciekawskiej grupy, a swój pierwszy lot samolotem odbyłem sam, co dodatkowo spotęgowało niezapomniane wrażenia

Jeśli boisz się pierwszego lotu – na początek przywołajmy uspokajające statystyki. Samolot to obecnie jeden z najbezpieczniejszych środków transportu na świecie. A dodatkowo – według badań Aviation Safety Network (ASN), organizacji zajmującej się bezpieczeństwem lotnictwa – rok 2019 był jednym z najbezpieczniejszych w historii całego lotnictwa.

25 przydatnych informacji przed pierwszym lotem

1. Do odbycia lotu potrzebujesz mieć przy sobie dowód osobisty lub paszport (w przypadku wylotu do kraju spoza UE jest on niezbędny). Dokumenty te muszą być ważne jeszcze przez co najmniej 6 miesięcy. W przypadku niektórych krajów musisz posiadać także wizę. 

2. Każda linia lotnicza ma swoje zasady dotyczące przewożonego bagażu. Jego maksymalny rozmiar oraz wagę znajdziesz na stronie przewoźnika, z którym planujesz swoją podróż. Dopłaty za ponadwymiarowe i przeciążone walizki potrafią (zwłaszcza za granicą) słono kosztować.

3. Jeśli masz wątpliwość, będąc już na lotnisku, czy Twój bagaż nie jest za ciężki – możesz założyć na siebie np. znajdującą się w nim kurtkę lub zawiesić na szyi ciężki aparat. To, co masz na sobie i w kieszeniach nie wlicza się w wagę bagażu.

4. Na kontroli bezpieczeństwa najczęściej odrzucane są płyny większe niż 100 ml. Przeczytaj dokładnie na stronie linii lotniczej, co możesz zabrać do bagażu kabinowego, a co do rejestrowanego. Unikniesz w ten sposób stresujących sytuacji.

5. Straż graniczna w wielu krajach prowadzi czasem dodatkowe, wyrywkowe kontrole bezpieczeństwa na lotniskach. Jeśli zostaniesz poproszona o przejście na bok i przedstawienie karty pokładowej oraz paszportu – zachowuj się spokojnie i przyjaźnie. Pracownicy straży granicznej to też ludzie – wykonują swoje obowiązki. Po chwili podziękują za współpracę, możliwe, że zadadzą pytanie o cel podróży i pożyczą miłego lotu.

6. Koniecznie oznacz swój bagaż rejestrowany – czyli ten, który trafi do luku. Zawieś wstążkę lub bandamkę na rączce walizki. Wśród dziesiątek pasażerów zdarzają się identyczne bagaże, a od tego już krótka droga do niefortunnej pomyłki. 

7. Możesz wziąć swoje jedzenie do samolotu – zarówno domowe kanapki jak i produkty pakowane (chipsy, batony, żelki itd.). Wyjątkiem są płyny, które nabyć możesz dopiero w strefie bezcłowej. 

Zobacz także: Najczęstsze błędy popełniane w podróży

8. Podczas startu i lądowania dochodzi do sporej zmiany ciśnienia. W trakcie przynajmniej pierwszego lotu warto mieć przy sobie cukierki lub gumę do żucia i skorzystać z nich właśnie we wspomnianych momentach lotu. 

9. Turbulencje to naturalny element niemal każdego lotu – powstają na skutek m.in. nagłej zmiany kierunku wiatru lub zetknięcia się prądów powietrza o różnych prędkościach. Każdy samolot jest na to w pełni przygotowany.

10. Nie tylko przy starcie i lądowaniu może dojść do turbulencji. Mogą się one zdarzyć na każdym etapie lotu i trwać zarówno kilka sekund jak i minut. Pilot poinformuje o takim zdarzeniu, poprosi o zajęcie miejsc i zapięcie pasów.

Więcej: Co warto wiedzieć przed lotem długodystansowym?

11. Weź ze sobą powerbank – nie każdy samolot (zwłaszcza tanich linii lotniczych) posiada gniazdka do ładowania. 

12. Zawsze możesz poprosić stewardessę o kubek z wodą mineralną, chusteczki higieniczne, koc czy tabletkę na ból głowy. Otrzymasz to zawsze nieodpłatnie

13. Aplikacja w telefonie wystarczy – każde lotnisko i każda linia lotnicza akceptuje bilety w formie elektronicznej. Możesz umieścić swoje bilety także w chmurze, aby mieć do nich dostęp zawsze z każdego urządzenia z internetem.

14. Dwie godziny – to przyjęty “bezpieczny czas”, który powinieneś mieć na lotnisku przed odlotem. 

15. Jeśli lecisz z przesiadką – bagaż rejestrowany (ten, który oddajesz do luku) odbierzesz dopiero na lotnisku docelowym. Nie musisz przejmować się swoją walizką w trakcie przesiadki – zostanie przetransportowana przez pracowników lotniska do właściwego samolotu.

Twój pierwszy lot samolotem? Spokojnie.

16. Istnieje cień szansy, że Twój bagaż nie doleci razem z Tobą. Takie sytuacje czasem się zdarzają. Zachowaj wtedy spokój i skontaktuj się z Biurem Bagażu Zagubionego na lotnisku, na które doleciałeś. W wielu takich przypadkach walizka leci po prostu następnym samolotem tego samego kursu, a linia lotnicza organizuje transport Twojego bagażu pod wskazany adres. 

17. Wyjścia ewakuacyjne samolotu znajdują się w pobliżu jego drzwi oraz skrzydeł. Wybierając miejsce przy wskazanych punktach, musisz liczyć się z tym, że nie będziesz mógł położyć niczego pod swoim siedzeniem. Dodatkowo – w trakcie przydzielania miejsca na lotnisku – zostaniesz zapytany o znajomość języka angielskiego. Jest to niezbędne do współpracy z personelem pokładowym w sytuacji awaryjnej, gdyż zajmujesz  najważniejsze miejsce w kabinie pasażerskiej

Pierwszy lot samolotem – co jeszcze warto wiedzieć?

18. W trakcie kontroli bezpieczeństwa możliwe, że zostaniesz poproszony o wystawienie dłoni do przodu, a następnie “połaskotany” papierkiem. Brzmi dziwnie i tajemniczo – warto zawczasu wiedzieć, o co chodzi. Papierek trafia do szybkiego testera na obecność śladowych ilości materiałów wybuchowych.

19. Można chodzić po pokładzie samolotu w trakcie lotu. Chociaż nie zawsze jest to wygodny spacer w przypadku małych samolotów z jedną alejką między siedzeniami. Na lotach długodystansowych nawet wskazane dla zdrowia jest raz na kilka godzin rozprostowanie się i przejście po pokładzie. 

20. Nie używaj telefonu, a w szczególności nie próbuj robić zdjęć w strefie kontroli bezpieczeństwa na lotnisku. W najlepszym przypadku zostanie Ci zwrócona uwaga i będziesz musiał usunąć fotografię.

21. Jeśli się zaczniesz zastanawiać czy to możliwe to nie – nie da się otworzyć drzwi samolotu w trakcie lotu. Fizyka, a dokładnie różnica ciśnień na to nie pozwala. Takie rzeczy tylko na filmach 🙂 

22. Na wielu lotniskach znajdują się krany z darmową wodą pitną. Możesz schować pustą plastikową butelkę do bagażu podręcznego, a po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa – napełnić ją wodą. 

23. Nie chowaj paszportu i karty pokładowej głęboko do plecaka w trakcie pobytu na lotnisku. Będziesz z nich korzystać kilka razy np. w trakcie przechodzenia przez bramki czy podczas zakupów w strefie bezcłowej. 

Zobacz także: Jak zaplanować podróż? Praktyczne wskazówki i porady

24. Przed każdym zakupem w strefie bezcłowej lotniska musisz okazać swoją kartę pokładową. Ekspedientka zeskanuje kod QR z danymi Twojego lotu. Jest to wymagane ze względów bezpieczeństwa.

25. Nie zawsze do samolotu wchodzi się przez tzw. rękaw. Często samoloty stoją dalej od terminala – na płycie lotniska. Podróż do samolotu odbywa się wówczas specjalnym autobusem. Jest to zależne od dostępności wolnych rękawów oraz zawartych umów pomiędzy liniami lotniczymi a portami. 


Czy te informacje były dla Ciebie pomocne? Podziel się swoją opinią o tym artykule w komentarzu poniżej!

Zobacz także:

Podróże

Co warto wiedzieć przed lotem długodystansowym?
Czas czytania: 5 minut

Jak przygotować się na wiele godzin podróży samolotem? O czym warto wiedzieć przed lotem długodystansowym? Praktyczne wskazówki.

Lotem długodystansowym nazywa się te loty, które trwają nieprzerwanie conajmniej 8 godzin. Taki lot to niemała przygoda, ale i spore wyzwanie dla Twojego organizmu. Miałem okazję odbyć dotąd kilka takich lotów i chciałbym podzielić się w tym artykule wskazówkami, które sprawdziłem w praktyce i które być może przydadzą się także Tobie przed pierwszą długą podróżą. Zaczynajmy!

1. Zadbaj o swój żołądek

Nieprzypadkowo zaczynamy od jedzenia – jest to podstawowa potrzeba każdego człowieka i trzeba do niej podejść z rozwagą przed nadchodzącym lotem. Uważaj na to co spożywasz na 24h przed wylotem – posiłki powinny być lekkostrawne, aby uniknąć nieprzyjemności w podróży. Pamiętaj też o nawodnieniu, ale nie staraj się nie pić na zapas. Przez kilkanaście godzin i tak będziesz jadł i odczuwał pragnienie. Do bagażu podręcznego zabierz ze sobą przekąski – sprawdzą się idealnie przy nagłym głodzie i będą o wiele tańsze niż na lotnisku. Pamiętaj, że kontrola bezpieczeństwa na lotnisku nie przepuści Cię z żadnym własnym napojem, dlatego butelkę wody kupisz dopiero za bramkami. Dobra wiadomość jest taka, że w trakcie lotu możesz poprosić stewardessę o darmową wodę mineralną, a nawet wrzątek (jeśli masz ze sobą np. kawę, herbatę lub zupę instant w saszetce). Dodatkowo jeśli masz butelkę z filtrem – możesz ją wziąć ze sobą do bagażu podręcznego. Na lotniskach często znajdziesz krany z darmową wodą pitną.

2. Ubierz się wygodnie

wygodne ubranie się przed lotem długodystansowym

Nawet jeśli na co dzień chodzisz bardzo elegancko ubrany w koszulę i marynarkę – nie przekładaj swojego wyglądu ponad komfort podróży. Spędzisz w samolocie kilka, a może i nawet kilkanaście długich godzin i zapewniam Cię – nikt dookoła nie popatrzy krzywo, jeśli będziesz mieć na sobie wygodny dres i bluzę z kapturem. Warto ubrać się “na cebulkę”, gdyż w samolocie zawsze intensywnie działa klimatyzacja. Zdarza się, że na przywitanie będzie na Twoim miejscu czekał kocyk i dmuchana poduszka pod głowę (w zależności od linii lotniczej) oraz słuchawki jednorazowe. Warto wiedzieć, że gdy będzie Ci zimno, możesz poprosić stewardessę o darmowy koc, który pod koniec lotu zwrócisz. Ja najczęściej ubieram spodnie joggery i bluzę z kapturem, która pozwala mi odciąć się od otoczenia w trakcie snu. Pamiętaj – prędzej zmarzniesz, niż się zgrzejesz na długodystansowym locie.

3. Zaplanuj swój czas w trakcie lotu

zaplanowanie czasu przed lotem długodystansowym

Zaległa lektura, od dawna odkładany serial, a może ulubiony podcast? Długi lot to idealna okazja do nadrobienia zaległości i relaksu. Podziel podróż na etapy, a 11 godzin w powietrzu nie będzie już takie straszne! Przykładowo – pierwsze 2 godziny poświęcam na obejrzenie wcześniej ściągniętego filmu na Netflix, później zostanie podany przez personel pierwszy posiłek, który zajmie chwilę czasu. Następnie ucinam sobie 2-3 godzinną drzemkę z muzyką na słuchawkach. Czas na kolejną  małą przekąskę podaną przez stewardessy i 2 odcinki ulubionego serialu. Potem ewentualnie fragment e-booka albo odcinek podcastu. Przychodzi etap ostatniego posiłku i przygotowania do lądowania. Warto także kilka razy wstać i rozruszać mięśnie – samoloty długodystansowe są najczęściej dość sporych rozmiarów, a co za tym idzie mają długie alejki, po których można się swobodnie poruszać w trakcie lotu. Warto wspomnieć o dostępnym systemie info-rozrywki umieszczonym w fotelu poprzedzającym, linie lotnicze dbają o bazę dostępnych filmów, seriali, a czasem nawet gier. A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o planowaniu podróży – zapraszam Cię do artykułu “Jak zaplanować podróż? Praktyczne wskazówki i porady.

4. Rzeczy, które warto wziąć ze sobą

powerbank - przydatny gadżet w plecaku przed lotem długodystansowym

Krótka lista “must have” w Twoim plecaku przed lotem długodystansowym:

  • powerbank – często w samolocie znajdują się gniazdka pod fotelami oraz możliwość ładowania przez port USB, jednak warto mieć zawsze swojego naładowanego powerbanka. Możesz go bez przeszkód przenieść przez kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku. Pamiętaj – wszelkich baterii i powerbanków nie możesz umieszczać w bagażu rejestrowanym (tym, który trafia do luku bagażowego).

  • słuchawki i/lub zatyczki do uszu – odgłos silników przez tyle godzin podróży potrafi zmęczyć, a ulubiona muzyka pomoże Ci się zrelaksować i przespać.

  • dmuchana poduszka – pomoże Ci wygodnie się ułożyć i zasnąć, a przy tym zadba o Twój kark w trakcie wielu godzin lotu.

  • przekąski – nigdy nie wiesz kiedy najdzie Cię głód, a nie warto przepłacać za dodatkowe posiłki kupione na pokładzie samolotu.

  • podstawowe środki higieniczne – szczoteczka do zębów, pasta i mokre chusteczki higieniczne. W toalecie pokładowej zawsze masz dostęp do wody i lustra. To dobre miejsce aby się odświeżyć w trakcie lotu, a szczególnie przed lądowaniem.

  • filmy offline – jeśli chcesz oglądnąć swój ulubiony serial lub film, nie zapomnij go ściągnąć przed lotem na swój telefon, laptopa lub tablet. Linie lotnicze oferują płatny dostęp do internetu w trakcie lotu, jednak jego prędkość i cena nie sprzyja oglądaniu filmów.

5. Turbulencje to naturalny element lotu

turbulencje - strach przed lotem długodystansowym

Tak jak w przypadku krótkich lotów – na lotach długodystansowych zdarzają się turbulencje. Nie należą one do najprzyjemniejszych odczuć, jednak trzeba sobie uświadomić, że są nieodłącznym element podróży w przestrzeni powietrznej. Może się zdarzyć, że np. 6 godzin po starcie rozlegnie się sygnał z prośbą o zapięcie pasów i personel pokładowy poprosi o zajęcie miejsc. Nie oznacza to jednak żadnej nadzwyczajnej sytuacji i jest całkowicie normalne. Samolot przemieszcza się nad oceanem i górami, w różnych warunkach atmosferycznych. Zmieniająca się sytuacja pogodowa, wiatr i ciśnienie wpływają na przebieg i komfort lotu, jednak nie stanowią one zagrożenia. Warto uświadomić sobie, że samoloty są najbezpieczniejszym środkiem transportu na świecie. 

6. Miejsce, które wybierzesz ma znaczenie

Jeśli masz możliwość wcześniejszej rezerwacji miejsca – skorzystaj z niego. O ile na krótkich lotach wybór siedzenia nie stanowi aż tak istotnej kwestii – w przypadku dalekich podróży (a co za tym idzie wielu godzin spędzonych na pokładzie) ma spore znaczenie. Miejsce przy alejce oznacza dodatkową przestrzeń na rozprostowanie nóg, ale wiąże się z koniecznością przepuszczania osób, które chcą wyjść do toalety. Siedzenie przy oknie to możliwość robienia zdjęć i oglądania nierzadko pięknych widoków, ale trzeba liczyć się z tym, że mamy ograniczoną ilość miejsca. Najgorszą z opcji zawsze będzie siedzenie pośrodku i tego zdecydowanie odradzam, a reszta zależna jest od własnych preferencji. Jeśli lot nie jest pełny, można poprosić stewardessę o zmianę miejsca w obrębie swojej klasy. Warto także wiedzieć, że jeśli wybierzesz miejsce tuż przy skrzydle (czyli przy głównym wyjściu ewakuacyjnym) nie będziesz mieć możliwości, ze względów bezpieczeństwa, na położenie jakiegokolwiek bagażu podręcznego pod siedzeniem. Miejsca przy skrzydłach samolotu są szczególne – możliwe, że w trakcie ich przydzielania zostaniesz zapytany o znajomość języków obcych pod kątem współpracy z personelem w czasie ewakuacji. 


Podobał Ci się artykuł i jesteś zainteresowany następnymi w tej tematyce? Masz swoje spostrzeżenia i własne wskazówki? Podziel się nimi w komentarzu pod tym artykułem, odpowiem na każdą wiadomość!

Zobacz także:

Film i fotografia

Mi Band 3 – opaska dla fotografa i filmmakera?
Czas czytania: 6 minut

Tym razem coś zupełnie nowego – przydatny gadżet od Xiaomi dla fotografa i filmowca w bardzo przystępnej cenie. Na początku chciałbym zaznaczyć, że artykuł nie jest sponsorowany, przedstawiam subiektywną opinię na temat opaski Xiaomi Mi Band 3 po miesiącu jej użytkowania. Co warto zaznaczyć – ten artykuł ocenia gadżet chińskiego producenta pod kątem użyteczności dla fotografów i twórców video. Oczywiście opaska ta nie została stworzona specjalnie dla tej grupy docelowej – może służyć osobom w każdym wieku wykonującym różne zawody i uprawiającym różne sporty. O Xiaomi Mi Band 3 przeczytałem przypadkiem na jednym z portali technologicznych i pomyślałem, że może przydać mi się w pracy. Czy opaska spełnia swoje zadanie? Zapraszam do artykułu!

Pierwsze wrażenia

Już po pierwszej godzinie noszenia opaski na ręce można w ogóle zapomnieć, że ma się ją na nadgarstku. A w zasadzie, precyzyjnie mówiąc, w odległości 1cm od nadgarstka – jak sugeruje producent Xiaomi – dla prawidłowego odczytu pomiaru pulsu.

Opaska jest bardzo lekka, wykonana z miękkiego tworzywa sztucznego, domyślnie sprzedawana w kolorze czarnym. Mi Band 3 to tak naprawdę wyjmowana pastylka naszpikowana elektroniką i gumowy strap, który możemy za grosze wymienić na taki w innym kolorze i wykonany z innego materiału. Na AliExpress znajdziemy duży wybór strap’ów w cenach rozpoczynających się od 2 złotych! Mi Band 3 kosztuje obecnie około 100 złotych na www.gearbest.com . Opaska jest naprawdę dobrze wykonana, jednak jej lekko wypukła bryła nie jest w pełni odporna na porysowania. Po miesiącu użytkowania pojawiły się małe ryski, zdarzyło mi się także kilkukrotnie o coś nią zahaczyć. Wiadomo – stan takiego sprzętu dużo zależy od sposobu w jaki się z nim obchodzimy. W moim przypadku nie jest to sposób oszczędny. Wyświetlacz Mi Band 3 jest większy i jaśniejszy od swojego poprzednika – Mi Band 2, jednak w mocnym słońcu aby odczytać godzinę i powiadomienia musimy go przykryć ręką. Regulowany strap z wieloma dziurkami dopasuje się do każdej wielkości nadgarstka. Kupując Mi Band 3 na gearbest lub AliExpress otrzymujemy często domyślnie chińską wersję językową jednak łatwo ją zmienić na angielską – wystarczy zsynchronizować opaskę z aplikacją mobilną Mi Fit. Można też wgrać polską wersję językową, a wskazówki jak to zrobić są do znalezienia w internecie. Mi osobiście przypadła do gustu wersja angielska.

Dlaczego dla filmowca i fotografa?

Poniżej stworzyłem zestawienie przydatnych funkcji Mi Band wraz z krótką argumentacją dlaczego warto wykorzystać smart-opaskę do pracy na planie zdjęciowym i w ciągu swojego dnia. Co warto zaznaczyć – Mi Band 3 jest wodoszczelny do głębokości aż 50 metrów dlatego nie musimy go w ogóle ściągać w obawie przed zamoczeniem w deszczu czy na przykład na basenie.

  • data i godzina – to oczywiście podstawowa funkcja jaką spełnia opaska. W ustawieniach możemy wybrać ekran główny z datą i godziną (trzy rodzaje do wyboru) tak, aby na przykład od razu po podświetleniu pokazała się nie tylko data i godzina, ale też liczba przebytych kroków lub liczba kroków do zrealizowana w danym dniu. Liczbę tą możemy oczywiście edytować z poziomu aplikacji Mi Fit.
  • liczba kroków – fotografujesz w różnych częściach miasta, chodzisz po kilkunastu uliczkach w poszukiwaniu ciekawych plenerów, a może kręcisz film przemierzając pola, lasy i łąki? Mi Band 3 policzy Twoje kroki, a w zsynchronizowanej aplikacji Mi Fit nakreśli się Twoja przebyta droga naniesiona na mapę (z pomocą GPSa w Twoim smarftonie). Z moich obserwacji wynika, że opaska nie zawsze prawidłowo odczytuje kroki na przykład w czasie gwałtownych ruchów ręką, ale wyniki są z goła prawidłowe. Co więcej – przebyte kroki są od razu przeliczane na odległość oraz spalone kalorie (na podstawie wagi i innych informacji do uzupełnienia w aplikacji Mi Fit).


  • powiadomienia – główna opcja, za którą cenie sobie tę opaskę. Nie wypada wyjąć telefonu w czasie nagrań lub zdjęć? Telefon został w sąsiednim pokoju lub plecaku? Smartfon był wyciszony i nie usłyszałaś/łeś powiadomienia z messengera lub SMS? Mi Band 3 nie tylko poinformuje o przychodzącej wiadomości, ale też pokaże jej treść na jednym z 5 ekranów przeznaczonych do powiadomień. Opaska łączy się z telefonem przez Bluetooth. Powiadomienia możemy przewijać oraz kasować jednym dotknięciem. Co ważne – Mi Band 3 nie wydaje żadnych odgłosów tylko wibruje.

     

  • pomiar pulsu – ta opcja działa różnie jeśli chodzi o dokładność i na pewno nie równa się z prawdziwym pulsomierzem, ale jest wystarczająca do codziennych obserwacji w aplikacji Mi Fit. Dzięki stałemu pomiarowi pulsu na przykład co 5, 10, 30 minut możemy na wykresach zobaczyć intensywne i te bardziej spokojne części naszego dnia z podziałem na dokładne godziny i minuty. Oprócz stałego monitorowania uderzeń serca możesz w dowolnej chwili uruchomić pojedynczy pomiar, który także zostanie uwzględniony w aplikacji. To o której godzinie kręciliśmy ten pościg?

     

  • asystent snu – ta opcja ku mojemu zdziwieniu działa bardzo dobrze i dokładnie. Opaska monitoruje nasz sen, a po przebudzeniu możemy sprawdzić m.in. o której godzinie zasnęliśmy, o której się obudziliśmy, kiedy mięliśmy fazę snu głębokiego, a kiedy płytkiego (z dokładnymi przedziałami czasowymi), nocne przebudzenia, ocenę snu w skali punktowej oraz porównania w stosunku do innych użytkowników np. “Poszedłeś spać wcześniej niż 85% innych osób”, “Twój głęboki sen trwał dłużej niż u 50% osób”. Asystent snu podpowie także ile najlepiej spać oraz w jakich godzinach pójść do łóżka. Oczywiście często nie mamy możliwości wyspania się, jednak przyznam szczerze, że przeglądnięcie takich statystyk z rozpisaną długością snu i godzinami kładzenia się spać motywuje do zmian swojego funkcjonowania i zadbania nieco o swoje samopoczucie.


  • “Czas się ruszyć!” – jeśli miałbym wymienić tylko dwa powody, za które lubię tę opaskę to opcja “Time to move” byłaby drugą zaletą zaraz po asystencie snu. Każdy fotograf dobrze zna to uczucie, kiedy zatraca się w swojej pracy i spędza przed komputerem całe godziny obrabiając zdjęcia. Czas upływa dosłownie w momencie. Zgodzą się z tym także montażyści, których flow edytorskie poniosło od bladego świtu po sam wieczór. Mi Band zauważy, że długo siedzisz w jednej pozycji i na przykład po godzinie zwróci Ci uwagę wyświetlając ikonkę wstającego z krzesła ludzika i napis “Time to move!”. Tak! To idealny moment, żeby odejść od monitora i rozprostować swoje plecy. Co najlepsze – nawet gdy siedząc przy biurku ruszamy ręką, na której nadgarstku spoczywa Mi Band i na przykład stukamy na klawiaturze lub notujemy – opaska rozpozna, że ten ruch to za mało i na pewno teraz siedzimy lub leżymy i czas ruszyć cztery litery!

     

  • wyciszenie telefonu – wiele razy ma miejsce sytuacja, w której natychmiast musisz wyciszyć telefon – wejście do kościoła w czasie nagrywanego ślubu, spotkanie z klientem, rozpoczęcie nagrań itd. Mi Band posiada opcję zdalnego wyciszania wszystkich dźwięków sparowanego urządzenia jednym kliknięciem – bez konieczności wyjmowania telefonu z kieszeni lub szukania go po plecakach i torbach.
  • znajdź mój telefon – a teraz przypomnij sobie wszystkie te momenty uderzenia ciepła, gdy nie wyczuwasz swojego smartfona w kieszeni. “Zadzwoń do mnie!” rozlegają się krzyki po skończonym planie zdjęciowym w czasie chowania całego sprzętu. Z Mi Band 3 dużo szybciej znajdziesz swój telefon. Wystarczy raz  dotknąć ikonki “Find my device” aby po chwili rozległ się głośny dźwięk naszego telefonu. No i się znalazł! Ponadto na głównym wyświetlaczu opaski pojawi się przekreślona ikonka Bluetooth w momencie, gdy urządzenie zniknie z zasięgu.

  • pogoda – i to aż na trzy dni do przodu, zsynchronizowana z aplikacją Mi Fit i GPS sparowanego smartfona. Mi Band prezentuje ogólną prognozę pogody na dziś, jutro i pojutrze w formie piktogramów z informacją o temperaturze w ciągu dnia i nocy oraz z krótką informacją tekstową np. “Sunny”, “Cloudy”, “Foggy” itd.

     

Krótkie podsumowanie

Reasumując – opaska Mi Band 3 to budżetowe urządzenie, które z powodzeniem może towarzyszyć filmowcom i fotografom oraz oczywiście innym użytkownikom, którzy lubią organizację i analizę swoich nawyków w ciągu dnia. Według producenta Mi Band 3 podziała na jednym ładowaniu około 20 dni, mi akurat takiego rezultatu nie udało się osiągnąć, gdyż z włączoną funkcją automatycznego pomiaru pulsu co 10 minut opaska wytrzymała co najwyżej 10 dni. Prawdopodobnie jednak jest to wina konkretnie mojego egzemplarza, gdyż mojemu znajomemu udało się osiągnąć czas nawet powyżej 20 dni. W każdym razie mogę śmiało polecić to urządzenie!


Zobacz także:

Podróże

Budapeszt – czy warto?
Czas czytania: 5 minut

Cukierek Shock – pamiętasz ten smak z dzieciństwa? Słodkie rozpływające się wnętrze okraszone kwaśnym pancerzem. Jakkolwiek zawsze wolałem jego zewnętrzną część, to właśnie takim prostym porównaniem rozpocząłbym krótką opowieść o Budapeszcie. Pierwsze wrażenie może mieć właśnie ten kwaśny smak – dużo bezdomnych na ulicach, obdrapane kamienice popadające w ruinę i zaniedbane sklepowe wystawy rodem z filmów lat ’70 ubiegłego stulecia. Jeśli jednak zbliżymy się do Dunaju to przegryziemy twardą skorupę dostając się do właściwego pysznego soku. Szerokie zadrzewione deptaki, duże place otoczone pięknie odrestaurowanymi budynkami, mnogość restauracji, barów i piekarni serwujących tradycyjny węgierski przysmak o nazwie kurtoszkołacz.

Szimpla Kert przy Kazinczy utza 14

Z Budapesztu powróciłem już po raz drugi, spędzając w nim łącznie ponad tydzień. Czas w stolicy Węgier spożytkowałem nie tylko na zwiedzaniu turystycznych obszarów miasta, ale też zagłębiając się w typowo mieszkalny rejon, podróżując po wąskich ulicach Budy oraz Pesztu. Piszę ten post głównie do osób, które nigdy wcześniej nie były w tym mieście i poszukują w internecie informacji czy warto, jak, gdzie i za ile? Zawsze przed takimi planowanymi wyjazdami staram się odwiedzać jak najwięcej różnych stron i blogów, poza Wikipedią, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o odwiedzanym mieście. I paradoksalnie uważam, że wciąż mało jest takich miejsc w sieci. Zebrałem 7 podstawowych pytań, na które warto znać odpowiedź przed wyprawą do Budapesztu.

Ile dni najlepiej spędzić, żeby wszystko zobaczyć?

3 dni to wystarczająca ilość czasu, żeby zobaczyć wszystkie najważniejsze miejsca w Budapeszcie, a nawet pozwolić sobie na odwiedzenie tej mniej turystycznej części miasta. Zdecydowana większość obiektów turystycznych usytuowana jest w swoim sąsiedztwie (Parlament, Cytadela, Most Łańcuchowy, Wyspa Małgorzaty, Wzgórze Gellerta itd.) i nie wymaga korzystania z komunikacji miejskiej. Jeśli jednak zależy Ci na spokojnym zwiedzeniu miasta, odpoczynku na przykład na termach i tak jak było w naszym przypadku – posiadaniu czasu nawet na długie spacery, wyjścia do restauracji i nocne bieganie to pięć dni będzie bardzo optymalnym czasem.

Gdzie szukać noclegu, żeby nie było za drogo, ale komfortowo?

Mój nocleg zawsze powierzam booking.com . Zabrzmiało jak odpłatna reklama, ale nie ma co się oszukiwać – Airbnb i booking to jedne z najbardziej sprawdzonych i zaufanych wyszukiwarek online do poszukiwania miejsc pobytu na wakacjach. Warto czasem chwilę poczekać i sprawdzać regularnie ceny noclegów bo często ulegają one zmianie (nawet w ciągu doby!). W Budapeszcie często oferowaną opcją noclegu są tzw. guesthouse’y czyli pokoje hotelowe stworzone w kamienicach wynajmowanych przez sieci noclegowe. Standard takich pokojów jest zazwyczaj na zadowalającym poziomie, nam trafił się wysoki apartament z kuchnią i łazienką usytuwany około 15 minut drogi od głównej części miasta za cenę około 175zł/dobę od pokoju (nie od osoby).

Czym dojechać do Budapesztu?

Najwygodniejszą i najbardziej optymalną w stosunku do ceny opcją podróży jest FLIXBUS. Przejazd trwa około 7 godzin i najlepiej wybrać opcję przejazdu nocą. W naszym przypadku był to wyjazd z Krakowa około godziny 0:45 i przyjazd do Budapesztu około 8 rano oraz powrót około 23:45 i przyjazd chwilę po 6 do Krakowa. Dzięki temu po pierwsze mamy cały  pierwszy dzień na zwiedzanie Budapesztu i zakwaterowanie i nie tracimy ostatniego dnia na wyjazd a przy okazji możemy zasnąć na Węgrzech a obudzić się już w Polsce na dworcu. Podróż mija w mgnieniu oka i kosztuje w dwie strony około 170zł od osoby. Oczywiście ceny zmieniają się na bieżąco w zależności od sezonu i pozostałej liczby wolnych miejsc.

Co warto zobaczyć w Budapeszcie?

Tutaj nie chciałbym się wdawać w szczegóły, ponieważ o wszystkich tych miejscach możesz łatwo przeczytać więcej w internecie. Postarałem się zebrać tu także miejsca nieoczywiste, które nie wpadną Ci w oko na pierwszych stronach przewodników, a jednak są unikalne i warto je zobaczyć.

  • Szimpla Kert
  • Góra Gellerta
  • Rejs statkiem po Dunajcu (najlepsza opcja to statek BKK – budapesztańskiej komunikacji miejskiej za cenę 750 HUF/os.)
  • Plac Bohaterów
  • Żółta zabytkowa linia metra numer 1
  • Parlament
  • Baszta Rybacka
  • For Sale Pub
  • Bar 360 na dachu budynku przy Alei Andrassyego
  • Dzielnica VII / District VII Jewish Quarter, a w szczególności Kazniczy utza (ulica)
  • Most Łańcuchowy
  • Zamek Vajdahunyad
  • Park Varosliget
  • New York Cafe
  • Wyspa Małgorzaty

Jak najlepiej poruszać się po Budapeszcie?

       

 W stolicy Węgier bardzo sprawnie działa komunikacja miejska o nazwie BKK, na którą składają się tramwaje, autobusy, trolejbusy oraz statki na Dunajcu. Bardzo polecam skorzystanie z mobilnej aplikacji BKK dostępnej m.in. w Google Play, która nie tylko sprawnie znajdzie interesujące nas połączenia, ale też posiada opcję śledzenia aktualnego położenia poszczególnych pojazdów. Po Budapeszcie jednak najwygodniej poruszać się po prostu na piechotę ze względu na to, że wszystkie najważniejsze miejsca są w swoim   sąsiedztwie.

Jeśli jednak będziemy musieli skorzystać z BKK bilety nabędziemy w fioletowych automatach usytuowanych w ważniejszych punktach przesiadkowych oraz przejściach podziemnych. Standardowy bilet kosztuje 350 HUF.

Ile pieniędzy ze sobą zabrać i jakie są ceny?

Ceny na Węgrzech są podobne do tych w Polsce, niektóre produkty kupimy nieco taniej a inne po nieznacznie wyższej cenie. 100 HUF (forintów) to około 1,30zł. A zatem kupując na przykład kawę za 1000 HUF w Starbucksie płacimy około 13 złotych. Jak szybko poradzić sobie z przeliczaniem cen w sklepie? Wystarczy odciąć dwie ostatnie cyfry a pozostałą cześć pomnożyć przez 1,3.

Na 5 dni, jadąc we dwie osoby, powinno spokojnie wystarczyć Wam około 75 000 HUF czyli mniej-więcej 1000zł, przy założeniu, że posiłki chcecie spożywać na mieście i korzystać z różnych atrakcji.

Czy warto odwiedzić Budapeszt i właściwie dlaczego?

Budapeszt nie bez przyczyny nazywany jest drugim Paryżem. Jego wąskie uliczki, równa symetryczna zabudowa, nadrzeczne bulwary i szerokie aleje przypominają odległą stolicę Francji. Tak – słowo odległą nie trafiło tu przypadkowo, bo warto podkreślić, że mimo iż Budapeszt oczywiście nie zastąpi nam Paryża to może jednak równie skutecznie zainspirować, pozwolić odetchnąć i po prostu dać się bliżej poznać. Śmiało mogę polecić to miasto na długo-weekendowy wypad zarówno wiosną, latem jak i jesienią. Jaki jest Budapeszt zimą? Z pewnością będę się chciał o tym kiedyś przekonać 🙂

Jeśli Budapeszt nie jest Ci obcy lub dopiero planujesz do niego podróż, wyraź swoje zdanie w komentarzu pod tym artykułem. Postaram się odpowiedzieć na każdą wiadomość!


Zobacz także:

Podróże

Sztokholm miasto północy
Czas czytania: 9 minut

Gdyby ktoś spytał mnie miesiąc temu, jakie jest najładniejsze miasto, które odwiedziłem, to prawdopodobnie (po dłuższej chwili zastanowienia) odparłbym, że nie ma tego jedynego – szczególnego. Ciężko jest porównywać słoneczną Barcelonę do niesamowitych zabytków Rzymu czy Watykanu, nie zapominając przy tym o potędze turystycznej Paryża. Czy jednak jest jakieś miasto, które potrafi swoim klimatem i urokiem rozbić ranking wielkich miast Europy? Tak! I kto by się spodziewał, że będzie to nadbałtycki sąsiad – Sztokholm, stolica Szwecji. Wszystkie zdjęcia są autorskie.

Most na Skeppsholmen, w tle przystań przy Styrmansgatan

Ten wpis dedykuję wszystkim tym,  którzy planują swoją pierwszą wycieczkę do Sztokholmu lub zastanawiają się czy warto, gdzieś tam w przyszłości, odwiedzić Skandynawię. Można by krótko powiedzieć – jest pięknie. Ale czy to oddałoby wszystkie wrażenia, jakie towarzyszą przekraczającym most Strömbron w kierunku starego miasta na Gamla Stan? Przed wylotem przejrzałem kilkanaście blogów podróżniczych w poszukiwaniu ciekawych spostrzeżeń dotyczących miasta – część z nich się sprawdziła, cząstkę chciałbym uzupełnić o własne odczucia, zaznaczając przy tym, że jest to subiektywne zdanie i mieszkańcy stolicy mogą się z nim nie zgodzić.

Przystań przy Museikajen

Do Sztokholmu możemy dotrzeć na kilka sposobów, jeśli zależy nam na czasie (i komforcie) to oczywisty wybór padnie na samolot. Są cztery lotniska – Arlanda, Bromma, Skavsta oraz Vasteras, a wśród przewoźników – tanie linie lotnicze WizzAir i Ryanair (głównie na oddalone o 100km lotnisko Skavsta) oraz LOT i Norwegian (główne lotnisko Arlanda). Pozostałe opcje to połączenie samochodowe/autobusowe przez Danię oraz promowe (np.  z Gdańska).

T-centralen, przystanek autobusu Flygbussarna

Bilet na Ryanair z lotniska Balice (Kraków). Lot punktualny, a nawet – lądowanie na 10 minut przed planowanym czasem na lotnisku Skavsta. Do miasta mamy nieco ponad 100km, ale bez obaw – wychodząc z budynku terminala od razu czekają na nas podstawione autobusy Flygbussarny. Jeszcze przed wylotem kupujemy drogą elektroniczną bilet (najlepiej od razu w dwie strony), który okazujemy przy wejściu na pokład. PolskiBus może czyścić buty szwedzkim autobusom lotniskowym – już na samym wstępie wita nas rodowity Szwed, w nienagannie wyprasowanej marynarce i koszuli z krawatem, pomagający umieścić bagaże na półkach. Tak, to kierowca, który ze szczerym uśmiechem zagaduje podróżnych, pyta, czy jest im wygodnie, skąd przylecieli i poleca co najlepiej zwiedzić będąc już na miejscu. Pierwszy tak pozytywny człowiek, już na samym lotnisku, uświadamia mi, jak bardzo odmienny jest nasz ojczysty kraj. A różnice będzie widać później z każdym kilometrem.

Malowidła na stacji tunnelbana T-Centralen

Podróż autobusem trwa około 1h 15 minut, trzypasmowa autostrada nie daje szans korkom, remontom czy wypadkom. Dojeżdżamy na miejsce – przystankiem końcowym jest wielki budynek T-Centralen – w jednym miejscu znajduje się tu dworzec kolejowy, Pendeltåg – system kolei podmiejskiej, dworzec autobusowy oraz Tunnelbana (metro).  I tu warto zatrzymać się przy tym ostatnim – moim zdaniem najciekawszym. Sztokholmskie perony metra zostały ozdobione wyjątkowymi malowidłami, każde o innej tematyce i specyficznej architekturze. Możemy zobaczyć na nich mozaiki, graffiti, a nawet rzeźby. Metro w Sztokholmie jest uważane za drugie najpiękniejsze na świecie – po Moskiewskim.

Główny deptak Sztokholmu, ulica Drottninggatan

Po mieście najlepiej poruszać się z kartą miejską SL (szwedzkie koleje państwowe) do nabycia np. na T-Centralen, która daje nam możliwość wygodnego korzystania nie tylko z metra, autobusów i kolei podmiejskiej, ale także wybranych promów np. na wyspę Djurgården, na której znajduje się park rozrywki Tivoli Gröna Lund. Co ważne – metro i pociągi są bardzo punktualne, a stacje dobrze oznakowane (zapowiedzi, tablice wyświetlające na każdym peronie nawet daleko od centrum, liczne mapy linii i rozkłady jazdy). Możemy także liczyć na pomoc służb porządkowych i informacyjnych – ich funkcjonariusze podróżują metrem i są obecni na licznych stacjach. To, co również zauważyłem na plus, to fakt dbania o czystość wagonów i siedzeń, a miałem okazję podróżować w różnych porach dnia i na dosyć długich dystansach.

Tramwaj wodny przy Skeppsbrokajen

To jak postrzegają i zapamiętają miasto turyści, w dużej mierze zależy od zachowanego porządku, dbałości o infrastrukturę oraz stan obiektów użyteczności publicznej. Sztokholm jest naprawdę bardzo czystym miastem. Oczywiście, zdarzają się wyjątki – jak wszędzie, jednak mam tu na myśli nie tylko ścisłe centrum, ale także obrzeża i przedmieścia miasta, na których miałem okazję mieszkać.

Z pewnością duży udział w zachowaniu porządku na ulicach ma ciekawa polityka ekologiczna. Co mam na myśli? Gdy kupujemy dowolny napój w puszcze lub butelce możemy oddać puste opakowanie do sklepu za tzw. panty. 1 pant = 1 SEK (korona szwedzka). I tak jeśli oddajemy dużą 2 litrową butelkę np. po Coli otrzymamy 2 panty, jeśli małą lub puszkę – 1 pant. Na każdym opakowaniu – niezależnie od producenta – możemy przeczytać ile pantów otrzymamy za jego zwrot. Tu nie jest istotne, w którym sklepie kupiliśmy nasz produkt. Liczy się to, że dbamy o środowisko. Jako ciekawostkę przytoczę fakt, że w 2016 roku w Szwecji oddano ponad 1,8 miliarda butelek i puszek. Tylko brać przykład! Co więcej –  będąc w centrum miasta, na głównej ulicy Drottninggatan, zobaczyłem służby porządkowe z urządzeniem wielkości małego fiata, z którego wystawała rura – jak w wielkim odkurzaczu. Pomyłki nie było – panowie z precyzją sapera dosłownie odkurzali chodnik wciągając wszystkie odpady do wielkich worków umieszczonych wewnątrz maszyny.

Parkowa alejka w ogrodach królewskich Kungsträdgården

Gdy jedziemy na wakacje, zwłaszcza w dzisiejszych – niespokojnych dla Europy – czasach, jednym z aspektów, na które zwracamy szczególną uwagę jest bezpieczeństwo. Wiele słyszymy z mediów o niespokojnej sytuacji w Szwecji, setkach imigrantów zagrażających życiu i zdrowiu porządnych mieszkańców. Pragnąc ominąć zupełnie tematy polityczne, zwracam się w kierunku faktycznego poczucia bezpieczeństwa. Przed wyjazdem do Sztokholmu czytałem niepokojące artykuły medialne, w tym o dokonanym w kwietniu bieżącego roku zamachu terrorystycznym właśnie na wspomnianej wcześniej ulicy Drottninggatan. Jak było wokół mnie? A zatem –  każdego dnia podróże metrem zajmowały mi co najmniej godzinę, w towarzystwie multi-kulturowym,  spędziłem ogrom czasu na spacerowaniu po ścisłym centrum miasta i jego obrzeżach – nie tylko w dzień, ale i w nocy. Spotkałem się tylko z jedną potencjalnie niebezpieczną sytuacją, chociaż wydaje mi się się, że jak w każdym dużym mieście – nic szczególnego. Żadnych awantur, kłótni, interwencji policji. Albo miałem niesamowite szczęście przez cały tydzień, albo problem bezpieczeństwa przynajmniej w Sztokholmie (nie mówię o innych miastach jak np. Malmö) nie jest wcale większy od tego w Krakowie.

Dworzec T-Centralen

Zalety i wady Sztokholmu w aspekcie turystycznym

  • dobra komunikacja miejska na obszarze centrum i obrzeży o każdej porze dnia i nocy
  • piękne widoki, dużo miejsc wartych fotografii
  • bardzo duży wybór obiektów gastronomicznych
  • poczucie bezpieczeństwa w centrum miasta (policja, służby porządkowe i informacyjne)
  • wszechobecna życzliwość mieszkańców oraz pracowników handlowych i usługowych
  • duży poziom zaufania społecznego
  • czystość i porządek w transporcie publicznym oraz na ulicach
  • duży wybór atrakcji turystycznych (rejsy, zwiedzenie z przewodnikiem, park rozrywki itd.)
  • przeważnie wysokie ceny noclegów
  • bardzo duże zróżnicowanie kulturowe
  • remonty dróg, metra i obszarów turystycznych
  • czasami bardzo duża ilość ludzi w środkach transportu publicznego
  • dosyć wysokie ceny produktów spożywczych (np. chleb ok. 24 SEK = 10 PLN, woda mineralna 1,5l 12 SEK = 5,30 PLN)

Wyspa Waxholm

     W Sztokholmie jest kilka miejsc, które warto moim zdaniem zobaczyć – bardzo możliwe, że będzie to zupełnie inna lista od tych, które możesz znaleźć na typowych stronach z przewodnikami miejskimi. 🙂

  1. T-Centralen
  2. Malowidła na stacjach Tunnelbana: Rinkeby, Solna Centrum, Stadion, Rådhuset.
  3. Gamla Stan (stare miasto)
  4. Kungsträdgården (Ogrody Królewskie)
  5. Park rozrywki Tivoli Gröna Lund
  6. Most na Skeppsholmen
  7. Vaxholm (ok. 38km od centrum Sztokholmu, dojazd autobusem podmiejskim na kartę SL)

Widok ze ścieżki widokowej Monteliusvägen na terminal promowy Riddarholmen


Dzień w Sztokholmie

     Otworzył oczy, wziął haust chłodnego porannego powietrza, które wpadało do kuchni przez lekko uchylone okno. Poczuł zapach świeżego pieczywa rozprzestrzeniający się po okolicy. Z oddalonej o pięć minut drogi stacji tunnelbana Axelsberg dobiegał głos wjeżdżającego na peron pociągu. Był czwartek, zwykły lipcowy dzień, idealna okazja do przyjrzenia się z bliska życiu codziennemu mieszkańców Wenecji Północy – bo właśnie tak nazywano stolicę Szwecji.

Wyspa Waxholm

     Zamknął mieszkanie, schodząc krętym korytarzem zwrócił uwagę na drzwi mieszkań swoich sąsiadów. U dołu każdych z nich znajdował się otwór na listy i ulotki, zupełnie jak kratki dla zwierząt z amerykańskich filmów. Przychodzący listonosz nie musi pukać do każdego mieszkania – wrzuca list bezpośrednio przez specjalną skrzynkę. Zmyślnie i praktycznie.

-Jag ska till centrum, går du med mig? – usłyszał zza rogu fragment rozmowy i uśmiechnął się pod nosem.

     Nie potrafił określić do jakiego języka jest najbliżej Szwedom, ale bardzo mu się on spodobał. Na zegarku piknęła równa dziewiąta, przyjazd tunnelbana zapowiedziała spikerka, przypominając również o odsunięciu się od krawędzi peronu. Metro z pośpiechem wtoczyło się na Axelsberg. Nie było ścisku pomimo teoretycznych godzin szczytu w środku tygodnia. Zajął miejsce przy oknie na środku składu. Kolejną rzeczą jaka rzuciła mu się w oczy były oznakowane miejsca priorytetowe – po cztery przy każdym wyjściu. Przeznaczone one były dla osób starszych, matek z dziećmi i inwalidów. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że naprawdę przestrzegano kolorowych piktogramów, a zatem miejsca te pozostawały puste. Sięgnął pamięcią do ubiegłego tygodnia kiedy to jechał wrocławskim tramwajem w towarzystwie grupy młodzieży. Na przystanku Galeria Dominikańska, w pobliżu centrum miasta, dosiadła się grupa osób niepełnosprawnych w podeszłym wieku. Nastolatkowie z uśmiechem założyli na uszy słuchawki racząc się odgłosami basowej muzyki, nie zważając nawet na oznaczenia miejsc tramwajowych, które zajmowali.

     Przystań przy Skeppsholmen

     Metro przyspieszyło po minięciu stacji Liljeholmen. Podróż z obrzeży miasta do ścisłego centrum trwała około dwudziestu pięciu minut, ale nigdy się nie dłużyła – siedząc przy oknie można było przyglądać się nie tylko barwnym malowidłom jakie zdobiły ściany poszczególnych stacji tunnelbana, ale także (gdy kolejka wyjeżdżała na powierzchnię) udającym się do pracy Szwedom. Ludzie bardzo spokojni, opanowani, sprawiający wrażenie zawsze na wszystko przygotowanych. Tu nie było pośpiechu, wydawało się, że każdy wychodzący z domu do pracy człowiek wziął ze sobą zapas co najmniej dwudziestu minut na ewentualne opóźnienia.

-Nästa T-Centralen – rozległ się komunikat.

     Za oknami tunnelbana mignęły niebiesko-szare ściany dworca T-Centralen. Spoglądając na peron z łatwością można było podzielić podróżnych na turystów i mieszkańców Sztokholmu. Ci pierwsi stali w małych grupkach , szukali właściwego numeru linii metra, robili zdjęcia malowidłom nie zapominając przy tym o pamiątkowym selfie. Z kolei Ci drudzy od razu kierowali się w stronę ruchomych schodów; notabene podświetlanych LED’ami w barwach narodowych Szwecji; lub nieśpiesznie zajmowali miejsca w przybyłym pociągu.

Strażnik przy Zamku Królewskim w Sztokholmie

     Minął rozsuwane kurtyny wyjściowe i jego oczom ukazała się wielka hala dworca kolejowego. T-centralen to wyjątkowe miejsce, które można by nazwać małym miasteczkiem. Jeden budynek łączący w sobie dworzec kolejowy, perony kolejki podmiejskiej, metro – krzyżujące się na trzech poziomach,stanowiska autobusów miejskich i Flygbussarny, restauracje oraz  sklepy wielobranżowe. Tu zawsze panował gwar, tętniło życie, przypominając o niewątpliwych walorach turystycznych Sztokholmu.

     Wąskie uliczki starego miasta (dzielnica Gamla Stan)

Ponownie poczuł zapach świeżego pieczywa i tym razem nie dał się oprzeć pokusie zakupienia jednego ze znanych przysmaków. Minął rzędy popularnych lokali gastronomicznych i wszedł do czerwonego supermarketu ICA. Nie miał większego problemu ze znalezieniem pysznych cynamonowych bułek Kanelbullar – jednego z symboli kulinarnych Szwecji, który niedawno nawet doczekał się swojego święta; jest nim 4 października – Dzień Kanelbullar.

   Bułki cynamonowe Kanelbullar

Podszedł do kasy, koszt trzech cynamonek wyniósł 24 korony. W wielu supermarketach w Szwecji, między innymi właśnie w ICA, płacenie za zakupy przebiega odmiennie od tego w Polsce. Banknoty podaje się kasjerowi, który w zależności od nominału wkłada go do właściwej kieszeni automatu. Maszyna sprawdza banknot pod kątem fałszywości i segreguje nominały. Z kolei monety wrzucamy samodzielnie do innej maszyny, ustawionej tuż przed kasjerem. Jeśli nie płacisz równej ceny – tak jak w przypadku 24 koron – kasjer wydaje Ci tylko resztę w banknotach, a automat przed nim wyrzuca pozostałe drobne w bilonie.

     Wyspa Waxholm

Wyszedł ze sklepu z pachnącym zawiniątkiem i skierował się w stronę Sergelfontänen. Na ulicach trwały godziny szczytu; promienie słoneczne zaczęły nieco odważniej przypominać o wakacyjnym okresie w Skandynawii.  Minął olbrzymi gmach banku centralnego Sveriges Riksbank przy Brunkebergstorg. Był to najstarszy bank centralny na świecie, powstały już w 1668 roku, który – jako pierwsza instytucja finansowa w Europie – zaczął emitować banknoty.

T-Centralen, hala dworca autobusowego

Skręcił w kierunku Ogrodów Królewskich, przeszedł przez długą, zieloną aleję zakończoną przystanią Strömkajen. Dotarł w końcu do celu swojej porannej podróży – małej, ustronnej kawiarni usytuowanej w sąsiedztwie portu statków wycieczkowych. Zamówił małą czarną, z uśmiechem odpowiadając na pytanie kelnerki, czy na miejscu.

– Tack så mycket – powiedział w kierunku dziewczyny. Jedno z pierwszych zdań, których nauczył się w Skandynawii.

Skrzynka na listy jednego z domów na wyspie Waxholm

Chętnie poczytam komentarze zarówno tych, którzy dopiero wybierają się do Szwecji i jej bywalców. Z przyjemnością odpowiem także na pytania, a zatem zachęcam do aktywności 🙂


Zobacz także: