Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
">
Podróże

Sztokholm miasto północy

Czas czytania: 9 minut

Gdyby ktoś spytał mnie miesiąc temu, jakie jest najładniejsze miasto, które odwiedziłem, to prawdopodobnie (po dłuższej chwili zastanowienia) odparłbym, że nie ma tego jedynego – szczególnego. Ciężko jest porównywać słoneczną Barcelonę do niesamowitych zabytków Rzymu czy Watykanu, nie zapominając przy tym o potędze turystycznej Paryża. Czy jednak jest jakieś miasto, które potrafi swoim klimatem i urokiem rozbić ranking wielkich miast Europy? Tak! I kto by się spodziewał, że będzie to nadbałtycki sąsiad – Sztokholm, stolica Szwecji. Wszystkie zdjęcia są autorskie.

Most na Skeppsholmen, w tle przystań przy Styrmansgatan

Ten wpis dedykuję wszystkim tym,  którzy planują swoją pierwszą wycieczkę do Sztokholmu lub zastanawiają się czy warto, gdzieś tam w przyszłości, odwiedzić Skandynawię. Można by krótko powiedzieć – jest pięknie. Ale czy to oddałoby wszystkie wrażenia, jakie towarzyszą przekraczającym most Strömbron w kierunku starego miasta na Gamla Stan? Przed wylotem przejrzałem kilkanaście blogów podróżniczych w poszukiwaniu ciekawych spostrzeżeń dotyczących miasta – część z nich się sprawdziła, cząstkę chciałbym uzupełnić o własne odczucia, zaznaczając przy tym, że jest to subiektywne zdanie i mieszkańcy stolicy mogą się z nim nie zgodzić.

Przystań przy Museikajen

Do Sztokholmu możemy dotrzeć na kilka sposobów, jeśli zależy nam na czasie (i komforcie) to oczywisty wybór padnie na samolot. Są cztery lotniska – Arlanda, Bromma, Skavsta oraz Vasteras, a wśród przewoźników – tanie linie lotnicze WizzAir i Ryanair (głównie na oddalone o 100km lotnisko Skavsta) oraz LOT i Norwegian (główne lotnisko Arlanda). Pozostałe opcje to połączenie samochodowe/autobusowe przez Danię oraz promowe (np.  z Gdańska).

T-centralen, przystanek autobusu Flygbussarna

Bilet na Ryanair z lotniska Balice (Kraków). Lot punktualny, a nawet – lądowanie na 10 minut przed planowanym czasem na lotnisku Skavsta. Do miasta mamy nieco ponad 100km, ale bez obaw – wychodząc z budynku terminala od razu czekają na nas podstawione autobusy Flygbussarny. Jeszcze przed wylotem kupujemy drogą elektroniczną bilet (najlepiej od razu w dwie strony), który okazujemy przy wejściu na pokład. PolskiBus może czyścić buty szwedzkim autobusom lotniskowym – już na samym wstępie wita nas rodowity Szwed, w nienagannie wyprasowanej marynarce i koszuli z krawatem, pomagający umieścić bagaże na półkach. Tak, to kierowca, który ze szczerym uśmiechem zagaduje podróżnych, pyta, czy jest im wygodnie, skąd przylecieli i poleca co najlepiej zwiedzić będąc już na miejscu. Pierwszy tak pozytywny człowiek, już na samym lotnisku, uświadamia mi, jak bardzo odmienny jest nasz ojczysty kraj. A różnice będzie widać później z każdym kilometrem.

Malowidła na stacji tunnelbana T-Centralen

Podróż autobusem trwa około 1h 15 minut, trzypasmowa autostrada nie daje szans korkom, remontom czy wypadkom. Dojeżdżamy na miejsce – przystankiem końcowym jest wielki budynek T-Centralen – w jednym miejscu znajduje się tu dworzec kolejowy, Pendeltåg – system kolei podmiejskiej, dworzec autobusowy oraz Tunnelbana (metro).  I tu warto zatrzymać się przy tym ostatnim – moim zdaniem najciekawszym. Sztokholmskie perony metra zostały ozdobione wyjątkowymi malowidłami, każde o innej tematyce i specyficznej architekturze. Możemy zobaczyć na nich mozaiki, graffiti, a nawet rzeźby. Metro w Sztokholmie jest uważane za drugie najpiękniejsze na świecie – po Moskiewskim.

Główny deptak Sztokholmu, ulica Drottninggatan

Po mieście najlepiej poruszać się z kartą miejską SL (szwedzkie koleje państwowe) do nabycia np. na T-Centralen, która daje nam możliwość wygodnego korzystania nie tylko z metra, autobusów i kolei podmiejskiej, ale także wybranych promów np. na wyspę Djurgården, na której znajduje się park rozrywki Tivoli Gröna Lund. Co ważne – metro i pociągi są bardzo punktualne, a stacje dobrze oznakowane (zapowiedzi, tablice wyświetlające na każdym peronie nawet daleko od centrum, liczne mapy linii i rozkłady jazdy). Możemy także liczyć na pomoc służb porządkowych i informacyjnych – ich funkcjonariusze podróżują metrem i są obecni na licznych stacjach. To, co również zauważyłem na plus, to fakt dbania o czystość wagonów i siedzeń, a miałem okazję podróżować w różnych porach dnia i na dosyć długich dystansach.

Tramwaj wodny przy Skeppsbrokajen

To jak postrzegają i zapamiętają miasto turyści, w dużej mierze zależy od zachowanego porządku, dbałości o infrastrukturę oraz stan obiektów użyteczności publicznej. Sztokholm jest naprawdę bardzo czystym miastem. Oczywiście, zdarzają się wyjątki – jak wszędzie, jednak mam tu na myśli nie tylko ścisłe centrum, ale także obrzeża i przedmieścia miasta, na których miałem okazję mieszkać.

Z pewnością duży udział w zachowaniu porządku na ulicach ma ciekawa polityka ekologiczna. Co mam na myśli? Gdy kupujemy dowolny napój w puszcze lub butelce możemy oddać puste opakowanie do sklepu za tzw. panty. 1 pant = 1 SEK (korona szwedzka). I tak jeśli oddajemy dużą 2 litrową butelkę np. po Coli otrzymamy 2 panty, jeśli małą lub puszkę – 1 pant. Na każdym opakowaniu – niezależnie od producenta – możemy przeczytać ile pantów otrzymamy za jego zwrot. Tu nie jest istotne, w którym sklepie kupiliśmy nasz produkt. Liczy się to, że dbamy o środowisko. Jako ciekawostkę przytoczę fakt, że w 2016 roku w Szwecji oddano ponad 1,8 miliarda butelek i puszek. Tylko brać przykład! Co więcej –  będąc w centrum miasta, na głównej ulicy Drottninggatan, zobaczyłem służby porządkowe z urządzeniem wielkości małego fiata, z którego wystawała rura – jak w wielkim odkurzaczu. Pomyłki nie było – panowie z precyzją sapera dosłownie odkurzali chodnik wciągając wszystkie odpady do wielkich worków umieszczonych wewnątrz maszyny.

Parkowa alejka w ogrodach królewskich Kungsträdgården

Gdy jedziemy na wakacje, zwłaszcza w dzisiejszych – niespokojnych dla Europy – czasach, jednym z aspektów, na które zwracamy szczególną uwagę jest bezpieczeństwo. Wiele słyszymy z mediów o niespokojnej sytuacji w Szwecji, setkach imigrantów zagrażających życiu i zdrowiu porządnych mieszkańców. Pragnąc ominąć zupełnie tematy polityczne, zwracam się w kierunku faktycznego poczucia bezpieczeństwa. Przed wyjazdem do Sztokholmu czytałem niepokojące artykuły medialne, w tym o dokonanym w kwietniu bieżącego roku zamachu terrorystycznym właśnie na wspomnianej wcześniej ulicy Drottninggatan. Jak było wokół mnie? A zatem –  każdego dnia podróże metrem zajmowały mi co najmniej godzinę, w towarzystwie multi-kulturowym,  spędziłem ogrom czasu na spacerowaniu po ścisłym centrum miasta i jego obrzeżach – nie tylko w dzień, ale i w nocy. Spotkałem się tylko z jedną potencjalnie niebezpieczną sytuacją, chociaż wydaje mi się się, że jak w każdym dużym mieście – nic szczególnego. Żadnych awantur, kłótni, interwencji policji. Albo miałem niesamowite szczęście przez cały tydzień, albo problem bezpieczeństwa przynajmniej w Sztokholmie (nie mówię o innych miastach jak np. Malmö) nie jest wcale większy od tego w Krakowie.

Dworzec T-Centralen

Zalety i wady Sztokholmu w aspekcie turystycznym

  • dobra komunikacja miejska na obszarze centrum i obrzeży o każdej porze dnia i nocy
  • piękne widoki, dużo miejsc wartych fotografii
  • bardzo duży wybór obiektów gastronomicznych
  • poczucie bezpieczeństwa w centrum miasta (policja, służby porządkowe i informacyjne)
  • wszechobecna życzliwość mieszkańców oraz pracowników handlowych i usługowych
  • duży poziom zaufania społecznego
  • czystość i porządek w transporcie publicznym oraz na ulicach
  • duży wybór atrakcji turystycznych (rejsy, zwiedzenie z przewodnikiem, park rozrywki itd.)
  • przeważnie wysokie ceny noclegów
  • bardzo duże zróżnicowanie kulturowe
  • remonty dróg, metra i obszarów turystycznych
  • czasami bardzo duża ilość ludzi w środkach transportu publicznego
  • dosyć wysokie ceny produktów spożywczych (np. chleb ok. 24 SEK = 10 PLN, woda mineralna 1,5l 12 SEK = 5,30 PLN)

Wyspa Waxholm

     W Sztokholmie jest kilka miejsc, które warto moim zdaniem zobaczyć – bardzo możliwe, że będzie to zupełnie inna lista od tych, które możesz znaleźć na typowych stronach z przewodnikami miejskimi. 🙂

  1. T-Centralen
  2. Malowidła na stacjach Tunnelbana: Rinkeby, Solna Centrum, Stadion, Rådhuset.
  3. Gamla Stan (stare miasto)
  4. Kungsträdgården (Ogrody Królewskie)
  5. Park rozrywki Tivoli Gröna Lund
  6. Most na Skeppsholmen
  7. Vaxholm (ok. 38km od centrum Sztokholmu, dojazd autobusem podmiejskim na kartę SL)

Widok ze ścieżki widokowej Monteliusvägen na terminal promowy Riddarholmen


Dzień w Sztokholmie

     Otworzył oczy, wziął haust chłodnego porannego powietrza, które wpadało do kuchni przez lekko uchylone okno. Poczuł zapach świeżego pieczywa rozprzestrzeniający się po okolicy. Z oddalonej o pięć minut drogi stacji tunnelbana Axelsberg dobiegał głos wjeżdżającego na peron pociągu. Był czwartek, zwykły lipcowy dzień, idealna okazja do przyjrzenia się z bliska życiu codziennemu mieszkańców Wenecji Północy – bo właśnie tak nazywano stolicę Szwecji.

Wyspa Waxholm

     Zamknął mieszkanie, schodząc krętym korytarzem zwrócił uwagę na drzwi mieszkań swoich sąsiadów. U dołu każdych z nich znajdował się otwór na listy i ulotki, zupełnie jak kratki dla zwierząt z amerykańskich filmów. Przychodzący listonosz nie musi pukać do każdego mieszkania – wrzuca list bezpośrednio przez specjalną skrzynkę. Zmyślnie i praktycznie.

-Jag ska till centrum, går du med mig? – usłyszał zza rogu fragment rozmowy i uśmiechnął się pod nosem.

     Nie potrafił określić do jakiego języka jest najbliżej Szwedom, ale bardzo mu się on spodobał. Na zegarku piknęła równa dziewiąta, przyjazd tunnelbana zapowiedziała spikerka, przypominając również o odsunięciu się od krawędzi peronu. Metro z pośpiechem wtoczyło się na Axelsberg. Nie było ścisku pomimo teoretycznych godzin szczytu w środku tygodnia. Zajął miejsce przy oknie na środku składu. Kolejną rzeczą jaka rzuciła mu się w oczy były oznakowane miejsca priorytetowe – po cztery przy każdym wyjściu. Przeznaczone one były dla osób starszych, matek z dziećmi i inwalidów. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że naprawdę przestrzegano kolorowych piktogramów, a zatem miejsca te pozostawały puste. Sięgnął pamięcią do ubiegłego tygodnia kiedy to jechał wrocławskim tramwajem w towarzystwie grupy młodzieży. Na przystanku Galeria Dominikańska, w pobliżu centrum miasta, dosiadła się grupa osób niepełnosprawnych w podeszłym wieku. Nastolatkowie z uśmiechem założyli na uszy słuchawki racząc się odgłosami basowej muzyki, nie zważając nawet na oznaczenia miejsc tramwajowych, które zajmowali.

     Przystań przy Skeppsholmen

     Metro przyspieszyło po minięciu stacji Liljeholmen. Podróż z obrzeży miasta do ścisłego centrum trwała około dwudziestu pięciu minut, ale nigdy się nie dłużyła – siedząc przy oknie można było przyglądać się nie tylko barwnym malowidłom jakie zdobiły ściany poszczególnych stacji tunnelbana, ale także (gdy kolejka wyjeżdżała na powierzchnię) udającym się do pracy Szwedom. Ludzie bardzo spokojni, opanowani, sprawiający wrażenie zawsze na wszystko przygotowanych. Tu nie było pośpiechu, wydawało się, że każdy wychodzący z domu do pracy człowiek wziął ze sobą zapas co najmniej dwudziestu minut na ewentualne opóźnienia.

-Nästa T-Centralen – rozległ się komunikat.

     Za oknami tunnelbana mignęły niebiesko-szare ściany dworca T-Centralen. Spoglądając na peron z łatwością można było podzielić podróżnych na turystów i mieszkańców Sztokholmu. Ci pierwsi stali w małych grupkach , szukali właściwego numeru linii metra, robili zdjęcia malowidłom nie zapominając przy tym o pamiątkowym selfie. Z kolei Ci drudzy od razu kierowali się w stronę ruchomych schodów; notabene podświetlanych LED’ami w barwach narodowych Szwecji; lub nieśpiesznie zajmowali miejsca w przybyłym pociągu.

Strażnik przy Zamku Królewskim w Sztokholmie

     Minął rozsuwane kurtyny wyjściowe i jego oczom ukazała się wielka hala dworca kolejowego. T-centralen to wyjątkowe miejsce, które można by nazwać małym miasteczkiem. Jeden budynek łączący w sobie dworzec kolejowy, perony kolejki podmiejskiej, metro – krzyżujące się na trzech poziomach,stanowiska autobusów miejskich i Flygbussarny, restauracje oraz  sklepy wielobranżowe. Tu zawsze panował gwar, tętniło życie, przypominając o niewątpliwych walorach turystycznych Sztokholmu.

     Wąskie uliczki starego miasta (dzielnica Gamla Stan)

Ponownie poczuł zapach świeżego pieczywa i tym razem nie dał się oprzeć pokusie zakupienia jednego ze znanych przysmaków. Minął rzędy popularnych lokali gastronomicznych i wszedł do czerwonego supermarketu ICA. Nie miał większego problemu ze znalezieniem pysznych cynamonowych bułek Kanelbullar – jednego z symboli kulinarnych Szwecji, który niedawno nawet doczekał się swojego święta; jest nim 4 października – Dzień Kanelbullar.

   Bułki cynamonowe Kanelbullar

Podszedł do kasy, koszt trzech cynamonek wyniósł 24 korony. W wielu supermarketach w Szwecji, między innymi właśnie w ICA, płacenie za zakupy przebiega odmiennie od tego w Polsce. Banknoty podaje się kasjerowi, który w zależności od nominału wkłada go do właściwej kieszeni automatu. Maszyna sprawdza banknot pod kątem fałszywości i segreguje nominały. Z kolei monety wrzucamy samodzielnie do innej maszyny, ustawionej tuż przed kasjerem. Jeśli nie płacisz równej ceny – tak jak w przypadku 24 koron – kasjer wydaje Ci tylko resztę w banknotach, a automat przed nim wyrzuca pozostałe drobne w bilonie.

     Wyspa Waxholm

Wyszedł ze sklepu z pachnącym zawiniątkiem i skierował się w stronę Sergelfontänen. Na ulicach trwały godziny szczytu; promienie słoneczne zaczęły nieco odważniej przypominać o wakacyjnym okresie w Skandynawii.  Minął olbrzymi gmach banku centralnego Sveriges Riksbank przy Brunkebergstorg. Był to najstarszy bank centralny na świecie, powstały już w 1668 roku, który – jako pierwsza instytucja finansowa w Europie – zaczął emitować banknoty.

T-Centralen, hala dworca autobusowego

Skręcił w kierunku Ogrodów Królewskich, przeszedł przez długą, zieloną aleję zakończoną przystanią Strömkajen. Dotarł w końcu do celu swojej porannej podróży – małej, ustronnej kawiarni usytuowanej w sąsiedztwie portu statków wycieczkowych. Zamówił małą czarną, z uśmiechem odpowiadając na pytanie kelnerki, czy na miejscu.

– Tack så mycket – powiedział w kierunku dziewczyny. Jedno z pierwszych zdań, których nauczył się w Skandynawii.

Skrzynka na listy jednego z domów na wyspie Waxholm

Chętnie poczytam komentarze zarówno tych, którzy dopiero wybierają się do Szwecji i jej bywalców. Z przyjemnością odpowiem także na pytania, a zatem zachęcam do aktywności 🙂


Zobacz także:

guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ania
Ania
4 lat temu

Piotrze, świetna relacja! Malowidła na dworcu są magiczne, bardzo chciałabym zobaczyć je na żywo! Zdecydowanie Sztokholm wskoczył na moją listę miast do odwiedzenia 🙂 Twóje wskazówki bardzo pomogą w zaplanowa mojej podróży! Mam pytanie: czy jest jakiś czas w roku kiedy szczególnie warto jest odwiedzić Sztokholm?
Pozdrawiam serdecznie, Ania 🙂

Ania
Ania
4 lat temu
Reply to  Piotr Tarsa

Piotrze, bardzo dziękuję za odpowiedź 🙂 Sztokholm wiosną brzmi jak świetny pomysł!